Zacznę od nowości, ponieważ
w polskich kinach pojawiły się dwa interesujące filmy:
Gangster (
Lawless) oraz
Zabić, jak to łatwo powiedzieć (
Killing Them Softly). Reżyserzy tych filmów to odpowiednio John Hillcoat i Andrew Dominik. Pierwszy z nich urodził się w Australii, drugi w Nowej Zelandii. Obaj mają w dorobku zaledwie kilka filmów pełnometrażowych, filmów mocnych i dosadnych. Obaj zmierzyli się już z niepopularnym dziś gatunkiem, jakim jest western. Pierwszy był Hillcoat i jego P
ropoyzcja (2005), potem był Dominik i
Zabójstwo Jesse'ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda (2007).
W tym roku obaj panowie wykonują podejście do filmu gangsterskiego.
Gangster i
Zabić, jak to łatwo powiedzieć eksponują raczej działanie konkretnych jednostek niż struktury organizacji, jednak jednostki te są tradycyjnie zawieszone pomiędzy wpływami wielu instytucji, wzorców i kodeksów moralnych.
Gangster
Gangster odbiega znacznie od stereotypowych filmów sensacyjnych do jakich przyzwyczaiło nas Hollywood. Fabuła osadzona jest w USA czasu prohibicji. John Hillcoat bawi się pięknem obrazów i pieczołowicie tworzy gęstniejący klimat, który sprawia, że z filmu zapamiętamy raczej impresję niż konkretne sceny akcji.
Warto dodać, że scenariusz do filmu napisał Nick Cave, znany fanom muzyki (formacje
Nick Cave & The Bad Seeds, Grinderman oraz szereg utworów napisanych na potrzeby konkretnych filmów) i literatury (ostatnio
Śmierć Bunny'ego Munro). W klasyczny dla siebie sposób bawi się on obrazami, dla których słowa są jedynie uzupełnieniem. To nie znaczy, że film jest ubogi w treść, można porównać go do lirycznej ballady Cave'a. Nie jest to pierwszy raz, kiedy Cave współpracuje z Hillcoatem, wcześniej stworzył muzykę do
Drogi (2009) i napisał scenariusz do
Propozycji.
Zabić, jak to łatwo powiedzieć
Film z pozoru wydaje się bardzo stereotypowy - mafijna partia pokera, skradzione pieniądze i pościg za złodziejami, próba wyrównania rachunku. Reżyser, Andrew Dominik solidnie osadza film we współczesnej rzeczywistości, czasie kryzysu - bohaterowie dużo rozprawiają o sytuacji ekonomicznej oraz o polityce, oglądają przemowy prezydenta Baracka Obamy w telewizji. Współczesność wydaje się mało atrakcyjna dla kina gangsterskiego...
Z planów zdjęciowych uderza pustka i smutek - puste parkingi poza neonami miast, obskurne meliny i inne miejsca, które swoim wyglądem informują, że możemy czuć się zaniepokojeni. Pustka jest obecna też w chłodnych dialogach i oczach bohaterów. Mamy rok 2012, gangsterzy nie czują się już tak w czasach prohibicji - jak gwiazdy. Ich gatunek podupadł.
Oba filmy są nieprzeciętnym powrotem współczesnego kina do gatunku filmu gangsterskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz